|
Wigilijne
kolacje dla tych, którzy nie mogą liczyć
na syte święta, Jan Kościuszko organizował w swoich
restauracjach od lat. - Tego dnia drzwi były szeroko
otwarte i każdy, kto do nich zapukał mógł
liczyć na ciepły, darmowy posiłek – mówi
restaurator. Sława wigilijnego stołu Jana Kościuszki
rozchodziła się coraz szerzej i wkrótce goście
nie byli już w stanie pomieścić się w salach restauracji.
Wtedy pojawił się pomysł by Wigilię zorganizować
na Rynku Głównym w Krakowie. Był rok 1997.
-
Nigdy nie zapomnę tej pierwszej Wigilii na Rynku
– wspomina Kościuszko - było biało i mroźno.
Ludzie trzymali w rękach talerze z parującymi pierogami,
wszyscy się do siebie uśmiechali. Wydaliśmy wtedy
kilka tysięcy porcji. Potem, za każdym razem było
więcej...
Odtąd, co roku, w grudniu na
jeden dzień Rynek Główny w Krakowie zamieniał
się za sprawą ludzi dobrej woli, takich jak Jan
Kościuszko, w symboliczny stół, który
łączył, nie dzielił. Do tego stołu zawsze mógł
przyjść każdy. Na tym polega magia Wigilii. Ale
przecież to nie czary. - Raczej dużo pracy i dobre chęci. A potem to
już moralny obowiązek, żeby nie zwieść tych, którzy
na mnie liczą - mówi Kościuszko
Wydane
posiłki 1997
- 5 tysięcy porcji 1998 - 7 tysięcy porcji 1999
- około 10 tysięcy porcji 2000 - ponad 27 tysięcy porcji 2001 - 30
tysięcy porcji 2002 - 32 tysiące
porcji 2003
- 30 tysięcy porcji 2004 - 40
tysięcy porcji 2005 - około 50 tysięcy porcji 2006
- ponad 53 tysiące porcji
2007 - 150 tys. pierogów, 6 tys. litrów zupy grzybowej z łazankami, 6 tys. kg kapusty z grzybami oraz niezliczone ilości pieczywa 2008 – 150 tys. pierogów, 6 tys. litrów zupy grzybowej z łazankami, 6 tys. kg kapusty z grzybami oraz niezliczone ilości pieczywa
2009 – 150 tys. pierogów, 6 tys. litrów zupy grzybowej z łazankami, 6 tys. kg kapusty z grzybami oraz niezliczone ilości pieczywa
2010 – 200 tys. pierogów, 12 000 kg słodyczy i żywności
Potrzebujący przyjeżdżają na Wigilię z całej Polski i z roku na rok jest ich coraz więcej.
|